Reklama Google

Recenzja książki “Tymczasem”

20160810_131823

wariacje_za_minimum

 

Jest. Kolejna, jeszcze pachnąca drukiem, dostarczona prosto z  wydawnictwa “Znak Literanova” najnowsza powieść Izabeli Sowy “Tymczasem”. Przyznaję, że przez  dłuższy czas, już po jej przeczytaniu zastanawiałam się czy faktycznie umieszczać tą książkę w moich subiektywnych opiniach o książkach. Bo przecież nie ukrywajmy, nie jest ani  o gotowaniu czy jedzeniu. Chociaż zaraz. Niejednokrotnie przewija się w niej przecież wątek wina i innych alkoholi, a przecież używamy ich czasami w kuchni, więc jednak. Jak się dobrze szuka to się znajdzie.

Nie ukrywam, że “Tymczasem” to pierwsza powieść Izabeli Sowy z jaką się spotkałam. Jest to ciekawa, szybko tocząca się opowieść o Monique. Kobiecie prawie czterdziestoletniej, wykształconej, mieszkającej w Warszawie, na co dzień pracującej jako stylistka, występującej w telewizji. Wydawało by się że, można jej zazdrościć. A jednak, rzeczywistość jest inna, jej kariera nie jest tak wspaniała, to tak naprawdę bieganie z wieszakiem za żonami pozbawionymi gustu żonami biznesmenów, to zgadzanie się na zmiany jej pomysłów dla oglądalności Tv. Ma dość, ma kryzys. Ma swoje problemy, z którymi nie ma się z kim podzielić, bo przecież uważana jest przez innych za kobietę sukcesu. Dlatego właśnie, kiedy sytuacja zmusza ją do podjęcia szybkiej decyzji – postanawia spakować się i uciec do Krakowa, magicznego miasta oddychającego smogiem, ale z którym wiążą ją pozytywne i ciepłe wspomnienia z czasów młodości. Może jednak ta chwilowa zmiana klimatu i otoczenia zmieni coś w tymczasowym życiu Monique?

Subiektywnie zupełnie uważam, że zdecydowanie warto sięgnąć, po „Tymczasem”. A dlaczego?  Ponieważ jest to pozytywnie zakręcona, ciepła opowieść o życiu, o codziennych problemach z jakimi się zmagamy. O masce, jaką nakładamy na siebie nie pozwalając by ktoś odkrył prawdę o nas. O tym, że czasami pomoc przychodzi z zupełnie nieoczekiwanego kierunku. To opowieść, o nas samych, o młodych ludziach będących tymczasem w jakimś związku, mających tymczasem umeblowanie mieszkanie.. wszystko na chwilę potem się zmieni. Na pewno, to przecież tylko tymczasem. Tymczasem mijają lata i nie zmienia się nic. Ile razy sami tak właśnie mówimy? Tylko. co jeżeli to potem nie istnieje, i zawsze już będzie tylko tymczasowo?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.