Pustka…

Lato już minęło, właściwie całkiem przyjemnie,  jesień nastała, dotychczas moja ulubiona pora roku. W tym roku jednak  jest inaczej. W tym roku, po cudnie spędzonym weekendzie z przyjaciółmi na końcu kraju czyli na Helu, takim weekendzie pełnym radości uśmiechu, pełnym energii i planów na kolejne dni i lata, nagle jak grom z jasnego nieba spada wiadomość, że jeden z naszych przyjaciół zginął w tragicznym wypadku. Wszystko się nagle wali. Ale jak to?!! To niemożliwe!!!Dlaczego!??!?! Jeszcze wczoraj widzieliśmy się, razem śmiali, śpiewali i wspominali, snuli plany na kolejne spotkania. To jest niesprawiedliwe!!! I zadaję sobie w głowie mnóstwo pytań, chce krzyczeć, jest we mnie mnóstwo  złości i ogromnego żalu do całego świata i do siebie. Nagle w tym całym smutku, w tej pustce, uświadamiam sobie, jak często mówię do przyjaciół –  „tak jutro zadzwonię”, „może później kiedyś, teraz nie mam czasu”.  A ten wypadek przyjaciela po raz kolejny uświadomił mi, że nie warto tak zwlekać. Że nie warto odkładać życia na później.  Że są rzeczy ważne i ważniejsze. Telefon do przyjaciela, spotkanie.. to nie są rzeczy, które kosztują nas dużo. Przy całym moim oszczędzaniu, wystarczy chcieć, znaleźć czas. Bo potem jest tak, że chcemy do kogoś zadzwonić, pożeglować razem, porozmawiać o rzeczach ważnych i o pierdołach czy pośmiać się  – a możemy tylko ze smutkiem popatrzeć na telefon, którego już nikt nie odbierze, bo właściciela  numeru, pod który chcemy w końcu zadzwonić nie będzie wśród nas. Nie będzie już jutro, nie będzie kiedyś….Zostało tylko tysiące pytań, na które nikt nie odpowie….Została pustka…Dlatego żegnaj mój serdeczny przyjacielu, będzie mi Ciebie brakować, dziękuję Ci, że byłeś wśród nas…..

Ten post jest inny niż dotychczasowe. Wiem. I przyznaję, zastanawiałam się kilka dni nad nim. Czy pisać czy nie, czy po prostu wrzucić kolejny przepis. Ale doszłam do wniosku, że nie umiem, ot tak nagle napisać jak jest cudownie- kiedy tak naprawdę  jest mi bardzo źle i chce to napisać. A mój blog z założenia jest nie tyle zbiorem przepisów kulinarnych, ale jednocześnie zbiorem moich wspomnień i myśli, które nie zawsze są pozytywne, czasami bolą.

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *