Naleśniki z kaszą jaglaną i żołądkami

20161103_155635

Tak  właśnie, będą naleśniki z kaszą jaglaną z żołądkami. W ramach tego, że znowu jakieś jesienne choróbsko się do mnie przypałętało, głos wysiadł i wyłazić z domu nie można – a jeść jednak coś czasami trzeba, zatem buszowanie po moich zapasach zamrażarkowych zaczęłam. Los chciał, że trafiłam na żołądki kurze – w sumie dość rzadko je kupuję, ale pewnie w planach miałach użycie ich w formie nadzienia czegoś, prawdopodobnie. Nadzienie jednak nie zostało zrobione, a żołądki zostały. Wyjęłam  więc je z woreczka, wrzuciłam do garnka, niech się gotują- a ponieważ gotują się dość długo (1h- 1,5h), to coś w międzyczasie wymyślę. 

Pierwsze skojarzenie jakie większości z nas przychodzi do głowy jeśli chodzi o wykorzystanie podrobów- np. żołądków czy serc- to coś w stylu gulaszowym.  Albo jako nadzienie do kurczaka czy indyka. Albo w sosie. A jakby tak nadzienie do naleśników z nimi zrobić?  Nie brzmi to jakoś rewelacyjnie, ale co mi szkodzi spróbować, czas mam, warzywa jakieś mam, składniki na ciasto  naleśnikowe mam (o, mąka się kończy- ale może na naleśniki jeszcze wystarczy). Do dzieła:

Składniki:

  • żołądki  (30-40g) (kurze, albo indycze)
  • por 3- 4 zielone liście (akurat białych części już nie mam)
  • 1 – 2 cebule
  • 5-6 łyżek kaszy jaglanej
  • 2-3 ząbki czosnku
  • olej, sól, pieprz mielony, pieprz ziarnisty, ziele angielskie, liście laurowe

oraz składniki ciasta naleśnikowego (mąka akurat pszenna, jajko, mleko, sól, pieprz, dzisiaj dodałam jeszcze trochę jogurtu naturalnego,  akurat mi ze śniadania zostało)

Żołądki wrzucam od razu do wody, zagotowuje – po pojawieniu się białej piany wylewam wodę, płukam je pod bieżącą wodą, następnie znowu zalewam świeżą wodą, którą jeszcze raz po zagotowaniu i pojawieniu się piany wylewam i ponownie płukam.  Wstawiam w świeżej wodzie do gotowania- tym razem już wody wylewać nie będę, więc solę, dodaję kilka ziaren pieprzu, 2 liście laurowe, 4- 5 ziaren ziela angielskiego, gotuję pod przykryciem na małym ogniu przez godzinę. Po godzinie sprawdzam, że nie są jeszcze miękkie, więc zostawiam je jeszcze na 30 minut, po czym odcedzam i zostawiam do ostygnięcia.



A po chwili kroję na paseczki, mniej lub bardziej równe. Trochę zabawy z tymi podrobami jest, ale można wcześniej zaplanować ich użycie i ugotować wieczorem, lub zamrażać już ugotowane.

W trakcie długiego gotowania się żołądków,  zabieram się przygotowanie pozostałych składników. Obie cebule obieram i kroję w kostkę, liście pora myję i też kroję w paseczki, a także mieszam składniki ciasta naleśnikowego.  W osolonej wodzie gotuję na sypko kaszę jaglaną, (10 minut), odcedzam. Składniki przygotowane i pokrojone odpoczywają, ja też. Tak ok. 20 minut przed ugotowaniem się żołądków,  zabieram się za naleśniki, które spokojnie smażę na lekko posmarowanej olejem patelni.

20161103_160655
wariacje_za_minimum

Naleśniki się szybko smażą z obu stron- kiedy są gotowe odkładam je na talerz przykrywając od góry drugim talerzem głębszym, aby mi za szybko nie wystygły. Na drugiej patelni,  na łyżeczce oleju podsmażam pokrojone cebule ok. 4- 5 minut, mieszając, po czym dodaję pora i smażę razem jeszcze kilka minut. Dodaję pokrojone żołądki, pokrojony w plasterki czosnek, podlewam kilkoma łyżkami wody – niewiele, ot żeby jeszcze parę minut lekko poddusić wszystko razem, już na koniec dodaję kaszę jaglaną, wszystko  mieszam doprawiam pieprzem. I tyle. Naleśniki z kaszą jaglaną i żołądkami są właściwie gotowe na obiad.

 

 

20161103_161033
wariacje_za_minimum

I

 

Nakładam farsz do jeszcze ciepłych naleśników, zawijam i zjadam. I smacznego. W sumie o surówce jakieś do tego zapomniałam, trudno.

Czas na subiektywne wnioski: W sumie całkiem niezłe to połączenie wyszło, tylko może trochę za suche – muszę zdecydowanie pomyśleć o jakimś sosie do tego. Albo dodaniu jakiegoś składnika sklejającego całość. A z powodu że jest suche to rozsypuje się przy próbie wsadzenia do naleśnika- może zmielić, byłoby łatwiej?  Ponieważ tego nadzienia to mi na 2 osoby wyszło, a naleśników zrobiłam mniej- to na kolejny obiad mam kaszę jaglaną z żołądkami. Dodam jajko sadzone i całkiem przyzwoity obiad jest. Przynajmniej wiem, że będę się kurować i leniuchować od działań w  kuchni. I czytać, bo coś mało czasu na książki ostatnio zauważyłam u siebie.

naleśniki z kaszą jaglaną i zołądkami
wariacje_za_minimum

Może Cię zaciekawić