Gołąbki z mięsem, pęczakiem i pieczarkami

Gołąbki  z mięsem, pęczakiem i pieczarkami, czyli potrawa, która od lat  tradycyjnie gości u mnie pierwszego listopada i ogólnie w okresie jesiennym. Jak mam czas, to robię je wcześniej w większej ilości i część z nich zjadam na bieżąco a  część zamrażam. Potem mam gotowy obiad na bardziej leniwe dni albo wtedy, kiedy akurat gotówki nie mam jakoś za dużo.  Tym razem czas mam, z finansami też niespecjalnie wesoło, więc robię ich znacznie więcej.

Składniki:

  • 3 główki białej kapusty
  • 2,5 kg mięsa ( u mnie karkówka i kawałek od szynki)
  • 1 kg kaszy pęczak
  • 0,5 kg białego ryżu
  • 1kg pieczarek
  • 1 kg cebuli
  • olej
  • sól, pieprz, majeranek, mielony kminek, kilka suszonych grzybów

 

Proporcje są faktycznie spore, bo jak już wchodzę do kuchni, żeby gołąbki zrobić, to chciałabym mieć spokój z taką robotą na jakiś czas. Tak zdarza mi się robić gołąbki tylko z jednej główki kapusty, ale nie ukrywam jest to rzadkość.

Ponieważ osobiście jakoś nie przepadam za gołąbkami, jeśli są z samym mięsem, dlatego mieszam w różnych proporcjach pęczak, czasami dodaję ryż, a także pieczarki i mięso. I wówczas mam taki pełnowartościowy obiad w jednym opakowaniu.  Po pierwsze automatycznie wychodzi wtedy więcej farszu,  a poza tym ja takie właśnie lubię.

Zaczynam od mięsa, jest go sporo, więc tym razem zamiast blendera wyciągam maszynkę do mielenia mięsa.

 

Mięso myję i kroję na mniejsze kawałki, w trakcie pozbawiam  większych kawałków  tłuszczu z drugiej strony bez przesady, w końcu gołąbki nie mają być nadmierne suche i delikatne. Pęczak i ryż gotuję w osolonej wodzie, w osobnych garnkach. Pęczak 20 minut, ryż 10 minut. Potem i tak będę się  piec głównie w piekarniku, więc nie gotuję ich idealnie, same dojdą później.

Pieczarki myję i obieram, a następnie kroję na niezbyt drobne kawałki, aby były lekko wyczuwalne. Jak zrobię z nich sieczkę, w ogóle ich się nie wyczuje w gołąbkach. Cebulę obieram i kroję w drobną kostkę.

 

 

Z kapust wycinam tzw. głąby, aby łatwiej ściągało się z nich liście, ale można to ominąć.  W największym garze jaki tylko mam, zagotowuje wodę, solę i po kolei wrzucam do wrzątku główki kapusty,  jak tylko liście zaczynają delikatnie odchodzić, liść za liściem ściągam je widelcami  i odkładam na przygotowane wcześniej tacki.

 

Na 3 łyżkach oleju podsmażam pokrojoną cebulę, po chwili dodaję do niej pieczarki. Przykrywam i duszą się razem ok 15 – 20 minut. Kiedy pieczarki puszczą swój sok, dolewam  do nich 2- 3 łyżki wody,  przykrywam i zostawiam  jeszcze kilka minut duszenia. Właściwie wszystko gotowe, pozostaje tylko wymieszać składniki. Do tego używam największego garnka, dokładnie tego samego, w którym ściągałam liście kapusty, większego już  nie mam. Mam tylko nadzieję, że zmieści się w nim całość farszu.

Doprawiam do smaku solą i pieprzem, zmielonym kminkiem oraz majerankiem. Na sam koniec ścieram kilka suszonych grzybów i dodaję do farszu, jeszcze raz mieszam wszystko dokładnie rękami.

Z chłodnych już  liści ściągam nożem twarde włókna, aby łatwiej zawijać  gołąbki.  Na bok odkładam liście zniszczone, dziurawe. Nie wyrzucam ich, bo przydatne będą do wyłożenia nimi dna garnka, aby gołąbki nie przywarły do dna podczas pieczenia.

Przy okazji przypomniałam sobie, jak to moje pierwsze gołąbki ugotowałam, zalewając je wodą pod sam czubek, bo wydawało mi się, że jeśli dam za mało wody to się spalą.  Zjadliwe były, ale się trochę rozpadły…

Patrzę na ilość farszu i liści i dochodzę do wniosku, że zwariowałam i  przesadziłam, ale z drugiej strony  owszem sumie pół dnia roboty, ale  obiadów będzie na kilkanaście dni. Teraz tylko pozostaje żmudne zawijanie, tak aby były mocno ściśnięte i nie rozpadały się.  Na każdy liść nakładam farsz w  ilości zależnej od wielkości liścia, zawijam po obu stronach jak krokiety, potem mocno roluję.  I tak  czynność powtarzam, aż do skończenia wszystkich liści.  Gotowe.

Kosztowo  za gołąbki z mięsem, pęczakiem i pieczarkami wyszło mi ok 60 zł za zakupy, a łącznie zrobiłam 74 sztuk różnej wielkości gołąbków, czyli za jednego gołąbka wychodzi ok. 80 groszy, czyli zupełnie minimalnie. Może być.  Zrobione, policzone. Gołąbki wkładam do kilku naczyń wyłożonych liśćmi, podlanymi wodą w niewielkiej ilości (tak, podlanymi, nie zalanymi po sam czubek!). Na wierzchu też jakieś liście kładę.



W naczyniach żaroodpornych do zimnego piekarnika wkładam gołąbki z mięsem, pęczakiem i pieczarkami, ustawiam temperaturę na 180 stopni zostawiam je na ok 1,5 godziny. Wkładam je do zimnego piekarnika, ponieważ zawsze mam obawy, aby mi szklane naczynie nie pękło. W tym samym czasie na palnikach stawiam pozostałe garnki, tutaj robią się szybciej, ponieważ około godziny.

Ale i tak bardziej mi smakują te z piekarnika, szczególnie, kiedy są już odgrzewane kolejny raz, z pachnącą, lekko przypalona kapustą. Uwielbiam!

gołąbki z mięsem, pęczakiem i pieczarkamiMoje gołąbki z mięsem, pęczakiem i pieczarkami są gotowe. Tradycyjnie podaję je z sosem, najczęściej pieczarkowym lub pomidorowym, jako że u mnie gołąbki stanowią po prostu samodzielne danie, to  nie dodaję już do nich osobno ziemniaków czy innych dodatków.

 

 

 

 

Może Cię zaciekawić