Niedokończona baśń

Kocham to. Kiedy wracam z chwili niebycia w domu, pełna energii do działania, a w skrzynce niespodzianka. Awizo pocztowe, od Wydawnictwa Znak Literanowa. Kolejna, pachnąca drugiem powieść czeka na odebranie. Po twórczość Doroty Gąsiorowskiej sięgam z nieukrywaną przyjemnością, chociaż nie zawsze jest tak, jak sobie wyobrażam. Jej powieści, niezależnie od mojej subiektywnej oceny bohaterów są nieustannie magiczne i wciągające.  Obietnica Łucji  zauroczyła, Antykwariat spełnionych marzeń, jakby nieco mniej. Jak będzie tym razem? Na pierwszy rzut oka widać, że ponad 500 stron powieści, nie będą do połknięcia w jeden, jesienny wieczór.

Niedokończona baśń,  to pięknie opowiedziana  historia Julii. Młodej kobiety, matki samotnie wychowującej swoje 5 letnie dziecko. Małej, rezolutnej, czasami nieco przemądrzałej  dziewczynce podporządkowuje całe swoje życie. Chciałaby, aby była szczęśliwa, pomimo, że od urodzenia wychowuje się w niepełnej rodzinie. W moim mniemaniu, pozwala jej na wszystko, poświęca swój czas. Chce dostosować do niej nawet prace.

Dla mnie, nie będę ukrywać jest mocno irytująca. Momentami chciałabym usiąść na kawie obok niej  i powiedzieć, albo wykrzyczeć “ej babo co ty wyprawiasz??!!” A jednak z drugiej strony, to pozytywna realistka, z trudnym doświadczeniem, stąpająca mocno po ziemi. Jej życie ma stały, codzienny, chociaż miejscami dość nudny rytm, którego boi się zmienić

W chwili,  kiedy Julia spełnia swoje marzenie, jakim jest praca u znanej pisarki, Suzanne Benoit, jej życie zaczyna się zmieniać, czy ona sama tego chce czy nie. Postać, pisarki, w przeciwieństwie do Julii, pokochałam od razu. Kobieta owszem miewa humory dystyngowanej, starszej pani, ale wie czego chce. Ma swoje tajemnice, które odkrywa z  biegiem czasu, przed swoją asystentką.

Sama Julia- od wielu lat jest myślami i sercem przy swoim jedynym w życiu, tragicznie zmarłym mężczyzną. Nie dopuszcza nawet myśli, że może się zjawić obok niej ktoś inny. Nie wierzy, że może sobie ułożyć życie z innym człowiekiem. A jednak. Jej historia  pokazuje, że życie potrafi zaskakiwać bardziej niż niejedna baśń.

Powieść jest niby przewidywalna, a jednak czasami potrafi być zaskakująca. Opisuje bowiem relacje rodzinne i międzyludzkie, które nie zawsze są czarno-białe.

Pojawia się i wątek baśniowy, który ku zaskoczeniu, jakoś mnie specjalnie nie zaciekawił. Zdecydowanie bardziej niż sfera baśniowa powieści zauroczyła opisywana przez autorkę rzeczywistość. Jak ważne jest to, żeby ze sobą rozmawiać, nawet kiedy wydaje się nam, że wiemy jak jest.  Jak wiele można zniszczyć, nie pozwalając sobie na rozmowę, opierając się tylko na własnych wyobrażeniach.

Dorota Gąsiorowska posiada sztukę wciągającego i magicznego opisywania otaczającego świata w taki sposób, że nie sposób się od lektury oderwać. Klimat niedokończonej baśni, zostaje zdecydowanie na dłużej. U mnie, jest to kolejna powieść pisarki i pomimo, że postać Juli nie zostanie moją ulubioną, to absolutnie nie zawiodłam się. Lektura wprost idealna na jesień, z kubkiem gorącej kawy i kocem.